niedziela, 20 stycznia 2013

Róż i mięta, czyli pasteli ciąg dalszy

Nie wyobrażam sobie domu bez pasteli, a w ostatnim czasie zagościły u mnie przede wszystkim dwa kolory-pudrowy róż i jasna mięta. Pastelowy róż to od dawna mój ulubiony kolor-uważam, że świetnie prezentuje się we wnętrzach w bieli-dodaje im romantyzmu i świeżości. A mięta to moje odkrycie sprzed roku. Podoba mi się zwłaszcza ta w odcieniu lekkiego błękitu.
I tym sposobem moja kuchenna zastawa i różne domowe drobiazgi otrzymały pastelowy total look.
I takie też są moje dzisiejsze zdjęcia do posta: nostalgiczne z dozą wiosennego już powiewu i nutką humoru  w osobach dwóch sówek, które jakiś czas temu zadomowiły się na kuchennej półce:-)
Katarzyna













10 komentarzy:

  1. Ta filiżanka z ciasteczkiem kusi więc wpraszam się na kawkę w ciszy i spokoju :)) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ten roz jest slodki!a gdzie mozna kupic takie urocze sowki? pozdrawiam zimowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sówki kupiłam tutaj: http://by-piegowata.blogspot.com/.
      Pozdrawiam ciepło!!

      Usuń
  3. Sówki są takie kochane :) Naczynka słodkie :) Palce lizać...

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne kolory. bardzo uspakajają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda:-) może dlatego tak za nimi przepadam:-)

      Usuń
  5. Ja juz zamienilam kupowanie ubran na kupowanie ib laursen ;)

    OdpowiedzUsuń